Na instagramie, tumblr i tym podobnych portalach jest od jakiegoś czasu wysyp kont recovery. Wiele osób uwiecznia swoją walkę, Poza owymi kontami jak po deszczu nastąpił wysyp różnych blogów, które opowiadają o drodze danej osoby ku zdrowiu.
Kiedy chorowałam owe konta nie były jeszcze tak popularne. Szczególnie w Polsce. Pamiętam okres, gdy szukałam pomocy na własną rękę będąc zmęczoną już tym całym gównem , które mnie otacza. Jednak natrafiałam tylko na konta zagraniczne. Stwierdziłam, że przejrzenie tego właściwie może być dobrym pomysłem, więc te instagramy, które według mnie miały najładniejsze zdjęcia przejrzałam od początku. Niby wszystko super - pokazują jak jedzą słodycze, obiad, zdjęcia zmieniającej się sylwetki. Lecz coś mi nie pasowało. Teraz tym bardziej.
Zalety i wady
Oczywiście wszystko ma swoje plusy i minusy. Nie wiem, czy macie takowe konta na jakimkolwiek portalu, lecz na pewno wiecie jak to wygląda.
Tylko, czy to w jakiś sposób nie podtrzymuje anoreksji? Pomyślcie teraz - bieganie wokół talerza z aparatem, półgodzinna próba robienia jak najkorzystniejszego zdjęcia ciała w lustrze. Odnoszę wrażenie, że to również prowadzi do skupiania się na jedzeniu, wyglądzie.
Wiele osób, które prowadzi takowe konta, uważa się za zdrowe pomimo tego, że nadal takimi nie są. Wiecie tylko, co mnie najbardziej przeraża? Są inspiracją dla osób walczących z chorobą. Na pewno znacie Amalie Lee (jeśli nie to odsyłam Was na jej konto). Spójrzcie na liczbę obserwujących ją osób. A teraz spójrzcie na to zdjęcie, które jest cholernie nienaturalne. Lub to. Uważam, że jeśli już uważasz siebie za osobę służącą przykładem powinieneś wstawiać naturalne zdjęcia, aby przedstawiało Twoją metamorfozę. Tak dla porównania macie tutaj zdjęcie, na którym widać ją od pasa w górę w naturalnej pozie. Troszkę się różni - prawda?
Nie zrozumcie mnie źle - nie neguję kompletnie tego, co robi (posłużyłam się tylko jej przykładem, ponieważ jest to jedno z najbardziej znanych kont recovery), jednak widzę małą niespójność w tym wszystkim.
Ponadto skoro ktoś jest zdrowy dlaczego układa jedzenie na talerzu, robi jego zdjęcia, przerabia je , aby wyglądały jeszcze lepiej? Odnoszę również wrażenie, że niejedno zdjęcie jedzenia jest ujęte z odpowiedniej perspektywy: zdjęcie gofrów, które, gdy się przyjrzycie są TROSZKĘ małe w stosunku do plastrów bananów :P
Jak to mówił Pumba: Coś mi tutaj śmierdzi.
Jeśli zrobiłeś postęp - odzyskałeś wagę to po co szukasz poklasku na instagramie? Chcesz usłyszeć miłe słowa? Super wyglądasz? O to właśnie chodzi? Sęk w tym, że nie w trakcie recovery nie masz go szukać o innych osób, tylko u siebie. Masz usłyszeć w głowie ten głos, a nie zobaczyć go na ekranie. To Ty masz się nauczyć siebie akceptować takim jakim jesteś. Masz się cieszyć jedzeniem, a nie robić jego zdjęcia czekając na największą liczbę like'ów. Jesteś na recovery, ale życie NIE MA się kręcić tylko wokół tego. Bo Ty zdrowiejesz. Dążysz do normalności. Skupiasz się na relacjach z innymi, a nie tym, aby zrobić ładne zdjęcie pieczonej owsianki.
Łatwo zacząć się porównywać do kogoś innego na recovery: Ja jem więcej niż on. ; Ja mam grubsze uda. ; Oni jedzą zdrowo. ; Tej osobie waga się zatrzymała na BMI 19, a ja 19,5, a ona nadal wzrasta!
Nie jest tak?
Chodzi o to, że choroba u wszystkich wygląda bardzo podobnie, często niemal identycznie. Lecz recovery u każdego może przebiegać inaczej, w innym tempie, waga docelowa jest inna. Masz jeść to co Ty lubisz i na co masz ochotę. Będziesz odzyskiwać wagę w tempie idealnym dla TWOJEGO organizmu. Twoja waga może być wyższa lub niższa niż u kogoś innego. NIE BĘDZIESZ wyglądać tak samo jak ktoś, kto waży tyle co Ty. Ponieważ masz kompletnie inną budowę kośćca, mięśni, układ bioder, ramion, wszystko. Dlatego nie porównuj się do nikogo, bo to jak wyglądasz jest unikatowe i wyjątkowe. Musisz nauczyć się akceptacji i podkreślania tego, co w Tobie piękne.
- 13:18
- 11 Comments
